Pogłaskałam klacz...Lecz dalej panował w mym sercu smutek.Nie...To miejsce wiąże zbyt wiele wspomnień...Pamiętam jak Ninquen pokazała mi to wszystko...Jej "Tajemniczy Alqualin" (Tajemniczy Złoty Łabędź),pamiętam zbyt wiele...Wstałam i odwróciłam się napięcie i wyszłam zza krzaków,ale jeszcze spojrzałam ukradkiem na strumyk.Moja wyobraźnia pokazała mi tam dwie małe dziewczynki:blondynkę do wszystkiego podchodzącą ostrożnie i poważnie,głaszczącą liście wierzby i brunetkę która skakała przez strumyczek krzycząc "Gwiazdo mała,Gwiazdo święta,Rozbryzg fali Cie pamięta,widzi Twą wesoła minę i wie,że w tym miejscu ona nie minie!".Ale nagle głośny pisk i...Wszystko się rozmyło.
Zamknęłam oczy i poszłam w stronę łąki.Celeste odfrunęła i dobrze...Nie chciałabym by była zniewolona.No cóż...Czas wracać.Spojrzałam na słońce i poszłam w stronę Bramy.Pewnie Alaktal (Szybko Stopy) już czeka z raportem...Stuknęłam obcasem buta w kamień i usłyszałam ciche skradanie z krzaków.Schyliłam się,a wielka włochata postać przeleciała nade mną i wylądowała na czterech łapach.
-Draugdur,wiesz,że ja zawszę uniknę twego skoku.-powiedziałam głaszcząc wilka po pysku,wskoczyłam na jego grzbiet i ruszyliśmy w stronę Dwóch Elfickich Królów.
Wilk obiegł wzgórza,a tam już ruszyłam pieszo.Niech Alaktal nie wie o tym,że przekroczyłam granicę.Po prostu podejdę od tyłu.Szłam spokojnie obserwując niebo.Wreszcie jestem,mój humor był już nieco lepszy,ale mimo wszystko dalej byłam markotna.Z daleka (mymi elfickimi oczyma) ujrzałam,że strażnik rozmawia z jakąś niewiastą.Podeszłam bliżej i wyprostowana jak struna spytałam:
-Co się tu dzieje?
Alaktal zaraz się obrócił ukazując mi intruza,ukląkł szybko i zaraz powiedział:
-Ta oto wiedźma.
-Czarownica.-wtrąciła nieznajoma.
-Tak,czarownica wtargnęła tutaj,bez zezwolenia i ma czelność uważać się za księżniczkę.-skończył stojąc na baczność.
-Dobrze Alaktalu spocznij.-dodałam rycersko i podeszłam do rzekomej księżniczki,spojrzałam na nia przeszywającym wzrokiem,czytając z niej jak z otwartej księgi.
-Więc przybiegłaś tu "księżniczko" boso,bez eskorty,w poszarpanych ciuchach i bez pozwolenia?-zwróciłam się do niej.
-Boso przybiegłam bo zgubiłam buty uciekając przed eskortą,ciuchy są poszarpane bom biegła przez puszczę,a o pozwoleniu nic mi nie wiadomo.-powiedziała szybko.
-A imię swe zdradź tylko nie łżyj.-dodałam stanowczo.
-Tenebris,córka Darkness i Hope'a,oraz księżniczka Arce.
-Arce!-krzyknęłam pogardliwie-Ci wieśniacy,uważający się za czarowników,władają Czarną Magią,ubezwłasnowolniają zwierzęta i ludzi...Wrogowie,jak inni!Nie znają Białej Magii z początków świata i uważają ją za propagandę!-krzyknęłam i spojrzałam w jej oczy-Ale jednak,wiem,że to inne czasy i Czarownice,jak i Czarodzieje się zmienili...Są inni...Nie tacy jak za czasów Warriora II.-wyszeptałam ciągle na nią patrząc.
-Więc wpuścisz mnie?Jestem pokojowo nastawiona...-dodała spokojnie.
Po chwili milczenia spojrzałam kontem oka na Alaktala i powiedziałam krótko:
-Skuć ją.-strażnik wykonał rozkaz i skuł Tenebris w srebrne łańcuchy.
-Zobaczymy,czy rzeczywiście to pokojowa misja...-powiedziałam patrząc na szarpiącą się chwile czarownice.
-Zaprowadzisz mnie do króla?-spytała spokojnie.
-Do króla?!-krzyknęłam gwałtownie się obracając.
Alaktal zaśmiał się ukradkiem,ale usłyszałam to i syknęłam do niego:
-Wypchaj się...Czarownico-zwróciłam się do niej-twa zuchwałość jest mi znana.Bowiem ja jestem Królową Nimril (Biały Blask) ,jak go zwę...
Wyrwałam strażnikowi klucz i otworzyłam kajdanki.
-Przypominasz mi kogoś bliskiego...Chodź za mną porozmawiamy w zamku,a nie tutaj w takim towarzystwie.-dodałam patrząc wilczym okiem na Alaktala.-Chodź Tenebris.
Uspokoiłam się i wraz z czarownicą poszłam w stronę zamku...
<Tenebris?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz