sobota, 15 czerwca 2013

Od Tenebris ( C.D Dinel ) " Płonąca pijawka"

Gdy oddaliliśmy się od straży, elfka nagle stanęła.
- Gdzie mnie prowadzisz? - spytałam również stając.
- A jak myślisz? - syknęła przez zęby.
" Jak ona śmie tak się do mnie odzywać. Kto ją tak wychował? - pomyślałam zirytowana.
Poszłam przed siebie nie zwracając uwagi na elfkę. Nagle usłyszałam przeciągłe gwizdnięcie. Obróciłam gwałtownie głowę i ujrzałam dwa potężne rumaki, o białej sierści i złotych grzywach.  
- Droga jest trochę długa więc na twoim miejscu pojechałabym konno.
- Wole iść pieszo - sapnęłam oschle.
- Jak chcesz - wzruszyła ramionami - ale potem na naszej drodze pojawi się trujący bluszcz. Na wszelki wypadek Nimlin (Białe złoto) pójdzie z nami  - powiedziała głaszcząc czule drugiego konia.
- Dobrze
I znów ruszyliśmy.
Gdy przekroczyliśmy ścianę lasu na ziemi pojawił się ciemny bluszcz.
- Może w końcu wsiądziesz na konia. Ten bluszcz wypali ci stopy
- Niech ci będzie - powiedziałam niechętnie wsiadając na konia.
Gdy tylko znaleźliśmy się w głębi lasu usłyszeliśmy głosy z pomiędzy drzew. Zeszłam z konia i podeszłam bliżej. Przy ognisku siedziało czterech groźnie wyglądających mężczyzn. Dwóch brunetów, rudy i szatyn.Od razu wyglądało, że są to wampiry. Najbardziej cieszyły się z wojny pomiędzy królestwami. Ponieważ mogły bezkarnie zabijać inne rasy i wypijać ich krew.
- Collis jestem głodny poszukajmy jakiejś świeżej krwi.- zwrócił się czarnowłosy wampir najbliżej mnie do kolegi siedzącego koło niego.
- Już coś czuje... - zastanowił się Collis - Czy ładnie tak podsłuchiwać? - spytał i w szybkim tempie znalazł się koło mnie.
- No cóż... To moja sprawa. - powiedziałam spoglądając na niego z odrazą.
- Ymmm... Ostra.... lubię takie. - powiedział lustrując mnie od góry do dołu i uśmiechając się przy tym.
- Collis znalazłem jeszcze jedną! - powiedział brunet prowadząc moją towarzyszkę.
Elfka szarpała się, kopała i próbowała ugryźć Blacka, lecz bezskutecznie,wampiry (na ten moment) wygrał z nami obydwiema.
- Widzisz Black narzekałeś na brak jedzenia to teraz mamy go, aż nadto. - uśmiechną się spoglądając na nas.
Rzekomy Black zaśmiał się cwaniacko, a ja spojrzałam na niego oburzona.
-Nie bądź taka nie dostępna, mała...- powiedział uwodzicielsko i zbliżył się do mnie.
Wtedy skupiłam całą swoją energie na Collisie tak, że po chwili stanął w płomieniach.
- Aaaaaaaaaa! - zaczął krzyczeć i gasić ogień - Wy pacany pomóżcie mi! - powiedział i cała trojka jak na rozkaz podbiegła do Collisa i zaczęła go gasić, ale ja nie dawałam za wygraną i wzmocniłam jeszcze płomień, wiedziałam, że opadnę z sił i nie będę potem mogła iść jak tylko przeżyjemy.
- Zabijcie tę rudą! - syknął Collis - To czarownica!
Po tych słowach, elfka  rzuciła się jakby wyrwana z transu, chwyciła łuk i wymierzyła strzałę w tył głowy Collisa.Strzała poszybowała i przebiła ramię płonącej pijawki. Reszta sługusów, zaraz skierowała się w moja stronę.
" Już po mnie" - pomyślałam i nagle zemdlałam.

< Dinel?><Atme>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz