Gdy dotarłam do zbrojowni, ujrzałam przygotowane już łuki,strzały,miecze i topory.Pochwyciłam jeden z mieczy,najlepszy łuk i kołczan strzał z czerwonymi piórami.Wyszłam i skierowałam się do spichlerza,czekały tam na mnie dwa worki suto wypchane jedzeniem.Na koniec do stajni.Mój kelpie czekał już na mnie osiodłany i gotowy do drogi. Wsiadłam na konia i popędziłam w stronę bramy do miasta. Tam czekała już moja straż przyboczna.
- Najpierw wyruszamy do Królestwa Elfów. - powiedziałam do moich przybocznych m.in :
Ignis - czarnowłosa czarownica, Virtus - potężny brunet, Malum - szybki blondyn, Quies - brązowo włosa łuczniczka. Normalnie armia...
Wyruszyliśmy....
powoli oddalaliśmy się od zamku. Czułam, że jestem obserwowana przez eskortę.Wyjechaliśmy poza granice Arce.Chciałam jak najszybciej uciec straży.
Las!!
To dobre miejsce na ucieczkę. Jechaliśmy monotonnie przez cztery godziny. Ujrzałam skraj puszczy, a w mojej głowie już układał się plan ucieczki. Gdy tylko byliśmy już w lesie, zaproponowałam postój.
- Muszę na stronę - powiedziałam zniesmaczona idąc w stronę krzaków. Ignis zerwała się z miejsca i poszła za mną.
- Tam idę SAMA! - syknęłam oburzona.
- Ale księżniczko - jęknęła Ignis
- Nie księżniczkuj mi tu! To był rozkaz - powiedziałam zła.
Ignis wycofała się posłusznie, a ja zniknęłam wśród gałęzi. Gdy tylko byłam w bezpiecznej odległości, ruszyłam biegiem przed siebie... Nagle usłyszałam wołanie:
- Księżniczko!
I poirytowany głos Vitrusa:
- Mówiłem ci, żebyś nie spuszczała jej z oka. Wiedziałem, że prędzej czy później ucieknie - przyśpieszyłam. Biegnąc zgubiłam moje buty. Już widziałem światło wydzierające się przez osłonę drzew. Wybiegłam z lasu i znalazłam się na łące. Przed sobą ujrzałam wzniesienia, w przejściu przez nie stały dwa posągi przedstawiające dwóch elfickich królów. Gdy tylko podeszłam bliżej ujrzałam wartownika.
- Kim jesteś? - spytał podejrzliwie strażnik.
- Nazywam się Tenebris i jestem księżniczką Królestwa Czarownic - powiedziałam dumnie poprawiając ubranie.
- Nie wyglądasz na czarownice. Czy czarownice nie powinny być brzydkie? - spytał oglądając mnie od stup do głowy zatrzymując się na gołych stopach.
- Jak śmiesz! - powiedziałam oburzona - To tylko pozory.
- Co się tu dzieję? - usłyszałam kobiecy głos wydobywający się zza wartownika. Ten obrócił się i moim oczom ukazała się blond włosa elfka.
<Dinel>
<Atme>
Mam nadzieję, że rozdział się podoba trochę komiczny, ale właśnie takie mi się podobają
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz