Zmierzałem w stronę zamku zaślepiony przez furie. "Jak oni mogli na to pozwolić? Tenebris miała dopiero niecałe 20 lat." Gdy tylko dotarłem do bramy prowadzącej do królestwa Arce, od razu zauważyłem strażnika stojącego na straży. Podszedłem do niego i bez żadnych ogródek dałem mu z pięści w twarz, ten osuną się bezwładnie na ziemię. Szybko przeszedłem koło niego i wszedłem do królestwa. Od razu skierowałem się do zamku. Wszedłem do sali tronowej i od razu zauważyłem moich "rodziców". Gdy tylko mnie zauważyli zrobili przerażone miny.
- Gdzie Tenebris? - spytałem oschle.
- Nie zrobisz jej krzywdy. - powiedział zdenerwowany Hope.
- Jasne, że nie! - krzyknąłem oburzony.
- Uspokój się - powiedziała Darkness podnosząc się z tronu - W tej chwili wynoś się z tego królestwa, zostałeś wygnany! Jak w ogóle przeszedłeś przez bramę? - spytała zdezorientowana Darkness
W tej chwili drzwi otworzyły się i wszedł strażnik. Podszedł do moich "rodziców" i ukłonił się. Chyba mnie nie zauważył bo stałem w rogu sali w cieniu.
- Donoszę, że strażnicy znaleźli nieprzytomnego strażnika pilnującego przejścia do królestwa. - powiedział zdenerwowany - Podejrzewamy, że ktoś mógł się wedrzeć do królestwa.
- Melior czy masz nam coś do powiedzenia? - spytała matka przenosząc wzrok na mnie.
W tej chwili strażnik obejrzał się za siebie i zobaczywszy mnie zbladł.
- O przepraszam nie zauważyłem pana - powiedział drżącym głosem strażnik.
Spojrzałem na niego zmrużonymi oczami, a ten znów ukłonił się w stronę władców i szybkim krokiem wycofał się do wyjścia.
- Ostatni raz się pytam gdzie jest moja siostra? - powiedziałem przeciągle.
- No dobrze... - powiedziała Darkness - Pojechała na "wyprawę" pokojową - powiedziała zrezygnowana.
- Pozwoliliście jej na to! - krzyknąłem przewracając stolik stojący koło mnie - Wiecie gdzie ona teraz jest? Z kim? Co się z nią dzieję? - spytałem wściekły - Nie? Odpowiem wam na wszystkie zadane prze zemnie pytania. Teraz jest w niebie! Dla waszej wiadomości! Była z jakąś nienormalną elfką i czterema napalonymi wampirami i nie żyje! Rozumiecie! Nie żyje! - skończyłem swój pełen bólu monolog. Rodzice spojrzeli na mnie jak na wariata.
- Przecież jest ze swoją eskortą. - powiedziała przerażona Darkness
- Powinniście przewidzieć, że przy pierwszej lepszej okazji ucieknie eskorcie! Znacie przecież ją lepiej ode mnie, a nie wiecie takich rzeczy. - powiedziałem i wyszedłem z sali.
Skierowałem się od razu do bramy, żeby jak najszybciej uciec z tego przeklętego zamku.
I muszę znaleźć siostrę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz